Lawendow Wzgórze - wynajem sali bankietowej i oraganizacja imprez

Lawendowe Wzgórze - wynajem sali bankietowej i organizacja imprez

blog

Środa, 19.11.2014

Naprawianie szafy

Tym razem "świeżynka". Szafę naprawiałam dopiero co. Trzymajcie kciuki, żeby przetrwała do Nowego Roku chociaż ;-)

 

pikantne szczegóły
pikantne szczegóły

Kilka dni temu drzwi od zabudowy wnękowej (tak to się chyba fachowo nazywa?) w mojej ulubionej skądinąd łazience zaatakowały mnie od tyłu. Nie powiem, że nie lubię być atakowana - od tyłu też - przez koty, psiaki i inne pieszczotliwe zjawiska, ale żeby zaraz drzwi? To uznałam za lekką przesadę.

 

W dodatku musiałam coś z tymi powypadanymi w wyniku ataku drzwi zrobić.

 

- No jak to co? – pomyśleliście sobie. - Trzeba wezwać fachowca.

 

- Jasne, żeby poczuć smak powtórki z rozrywki. Nie, nie i nie!

 

Postanowiłam sama powalczyć o mój łazienkowy komfort psychiczny i tak popsute naprawić , żeby się już niiiiigdy nie popsuło! A gdy już postanowiłam, to zaczęłam działać.  Najpierw udałam się do SKŁADU BUDOWLANEGO w celu zakupienia wszystkiego, co do naprawy niezbędne. Zaczęłam od wiertarko-wkrętarki. Pan sprzedawca niezmiernie się zdziwił, gdy zażyczyłam sobie urządzenie w delikatnym pastelowym kolorze oraz w kształcie ergonomicznie dopasowanym do kobiecej dłoni. To jego zdziwienie i kategoryczna deklaracja, że taka wiertarko-wkrętarka w ogóle nie istnieje, skłoniły mnie do refleksji, że mam do czynienia z jakimś seksistą! Na szczęście, jakoś w porę przypomniałam sobie, że nigdy nie widziałam ciemnozielonego blendera, więc dałam spokój awanturom. Ostatecznie wybrałam matową głęboką czerń, którą uwielbiam niezmiennie, choć zdawałam sobie sprawę, że w zetknięciu z białym tynkiem kolor ten jest wyjątkowo brudzący. Co tam, zawsze można taką wiertarko-wkrętarkę wyczyścić po pracy wilgotną szmatką. Mam doświadczenie ze sprzętem kuchennym, dam radę.

 

No i dałam! Od początku do końca. Choć nie bez przygód. A oto te przygody: Najpierw doszłam do wniosku, że stare dziury, z których wypadły śrubki  (i dlatego drzwi sięgnęły moich pleców – jak by poeta powiedział) (Uwaga konkurs! Do jakiego poety zrobiłam aluzję? Pierwszy, kto zgadnie, lawendowy wieszaczek dostanie w prezencie!). No więc te stare dziury  są już bardzo przechodzone, więc wywierciłam sobie moją! wiertarko-wkrętarką - akumulatorową! – zapomniałam wcześniej dodać – nowe. Po niewczasie okazało się, że te nowe, choć piękne, funta kłaków nie są warte, bo za nic na świecie nie chcą się pokryć z otworkami w szynie, którą muszę z powrotem doczepić do sufitu, żeby móc zainstalować upadłe drzwi – przesuwne – zapomniałam wcześniej dodać. Takie stare dziury to jak odgrzewane kotlety, ale wyboru nie było. Pocieszyłam się jednak szybko, bo białe (to też mój ulubiony kolor), wyjątkowo zgrabne kołeczki sprawiły, że całość zaczęła nad wyraz estetycznie wyglądać. A ja lubię estetykę, tę głęboko ukrytą też. Bez trudu zamontowałam szynę, wykorzystując funkcję „wkrętarka” mojego cudownego urządzenia. Przy okazji, uwaga, Panowie! opanowałam umiejętność wkręcania i wykręcania. To była właśnie kolejna przygoda. Wyobraźcie sobie: ja na drabinie – moja głowa na wysokości zawrotnej dwóch i pół metra nad poziomem morza dociska szynę do sufitu. W jednej ręce trzymam sprzęt wkręcający nowej generacji, w drugiej śrubkę (dobrze, że jestem bardzo wygimnastykowana, inaczej nie dałabym rady) i wkręcam. A tu nic. Chyba z pięć razy mi ta nieszczęsna śrubka spadła na podłogę. Już się chciałam poddać i przeprosić tradycyjny śrubokręt i nagle objawienie: ja wykręcam, a nie wkręcam. Tradycyjny śrubokręt takiego numeru by mi na pewno nie odwalił, ale przecież trzeba iść z duchem czasu, nawet za facetami! Pomęczyłam się w imię tego hasła jeszcze jakiś dobry kwadransik i rozgryzłam  kolejny męski podstęp do końca. Potem wystarczyło już tylko przetransportować ustawione za karę w kącie niesforne drzwi, wcelować kółeczka  w szyny i moja szafa jak nówka nierdzewka nie-śmigana!

 

p.s. Pana, który zafundował mi tę przygodę zapraszam na warsztaty pod tytułem „Jakich kołków należy używać przy montażu drzwi przesuwnych dla zabudowy gipsowo-kartonowej” Zajęcia teoretyczne i praktyczne poprowadzi kobieta udomowiona, czyli ja!

 

Autor: Kasia
Udostępnij: